Toradora, czyli tłumaczenie z duszą

utworzone przez | Lis 5, 2017

Jeśli ktokolwiek szukał kiedyś ciekawej komedii romantycznej do obejrzenia, raczej na pewno słyszał o Toradorze. Zdecydowanie jeden z lepszych przedstawicieli tego gatunku, w zasadzie uznawany obecnie za klasyk. W marcu 2015 Studio JG zapowiedziało wydanie pierwowzoru, czyli serii light novel, a w sierpniu 2016 wydało pierwszy tom. Na ten moment mamy dwa tomy na półkach i trzeci z pięciu na horyzoncie. Obejrzałem kiedyś anime i niestety książki czytam z pełną świadomością, co następuję po czym, ale nie przeszkodziło mi to świetnie bawić się przy lekturze. A to dlatego, że Toradora to nie tylko solidna historia, ale również tłumaczenie z duszą, jakiego nie widziałem jeszcze na polskim rynku.

Z czym to się je?

Fabuła Toradory toczy się wokół zaradnego licealisty o aparycji mafioza i wiecznie naburmuszonej licealistki o posturze mikrusa i sile tytana, czyli Ryuuji Takasu i Taiga Aisace. Dwa przeciwieństwa, wręcz wzajemne nemezis, które nie powinno nic łączyć. Jednak pewnego dnia przez dość niefortunny i szalony ciąg okoliczności poznają swoje najgłębsze sercowe sekrety. Jakby tego było mało, okazuje się, że podkochują się w najlepszych przyjaciołach swojego wroga, czyli Takasu w promiennej Minori, a Taiga w wiceprzewodniczącym Kitamurze. Co z tym fantem zrobić? Nie pozostało nic innego, jak zawiązać przymierze i pomóc tymczasowemu sojusznikowi rozkochać w sobie swojego przyjaciela.

Schemat fabuły, jakkolwiek nie byłby przewidywalny w swoim finale, jest naprawdę ciekawy i nie nagminnie używany. Szczerze mówiąc, znam tylko dwie serie z taką fabułą, omawianą Toradorę z 2006 roku oraz mangę Lovely Complex z 2001 i obie odniosły spory sukces. Dość odświeżający przypadek przy obecnym zasypie serii o MMO lub przeniesieniu do innego świata. Sam rozwój wydarzeń i uczuć jest również dość dobry, co w dużej mierze można przypisać dość niskiej jak na standardy light novel liczbie tomów.

W oryginale seria liczyła sobie 10 części, ale w Polsce Studio JG postanowiło wydawać dwa tomy w jednym.

Po pierwszym tomie operacja podboju serc przyjaciół nadal była dość klarowna, ale po drugim widać już niewielkie iskry zmiany toru uczuć. Postacie się rozwijają i nie tylko te główne. Nawet obiekty westchnień nie są jedynie papierowymi stereotypami, które zapychają dziurę – przy intymnych sytuacjach pokazują charakter i zdradzają, co im w sercu gra. W międzyczasie dochodzi też piąta postać, młodociana modelka i przyjaciółka z dzieciństwa Kitamury Ami, która również potrafi dość mocno namieszać.

Świetny przekład

Fabuła fabułą, ale przekład przekładem. Gdyby nie on, być może odwlekałbym czytanie tej serii, bo anime dość dobrze i szczegółowo przeniosło historię z pierwszych tomów na ekran. Pani Paulina Ślusarczyk-Bryła oraz pani Magdalena Bielińska, które odpowiedzialne są za tłumaczenie, tak niesamowicie oddały szkolny klimat, że ręce same składają się do oklasków. Bardzo luźne słownictwo okraszone współczesnymi powiedzonkami, które niektórzy nazywają memami, jest tutaj obecne na każdym kroku. Pierwsze porównanie, jakie przychodzi mi na myśl, to pamiętniki współczesnego, pogodnego licealisty. Naprawdę wygląda to tak, jakby za tłumaczenie zabrał się bardzo młody nastolatek, który nieskalany jest jeszcze dorosłym życiem, profesjonalnymi zasadami wyniesionymi ze szkoły wyższej czy strachem przed “poważnymi” krytykami.

Dwa tomiki obok siebie

Zdania są czasami tak głupkowate i realistyczne, że aż śmieszne w pozytywnym sensie. Czuć, jak dobrze tłumaczki bawiły się przy tym projekcie. Literówki były, ale jak na lekarstwo i nie wyrzucały z immersji. Do tej pory nic jeszcze nie było przegięte w złym tego słowa znaczeniu w jedną czy drugą stronę i naprawdę to podziwiam. Przekład jest w punkt. Jeśli to dlatego książki tak długo wychodzą, nie mam nic przeciwko, żeby ten tryb się utrzymał.

Technicznie też niczego sobie

Nawet od strony technicznej wydanie jest cudowne. Wysoka jakość okładki z inną powierzchnią na detalach takich jak napisy robią świetną robotę. Obrazki kolorowe, jak i czarno-białe zostały świetnie wydrukowane, krój napisów na tych pierwszych również dobrze wygląda. W środku książki, gdzie jeden tom przechodzi w drugi, mamy oczywiście rysunek z okładki kolejnego tomu i kolorowe strony. Ciekawostka: wszystkie obrazki czarno-białe zostały wydrukowane po prawej stronie – nie wiem, czy to zabieg celowy, wytyczne drukarni czy przypadek. Obwoluty brak. Marginesy i formatowanie tekstu są jak najbardziej w porządku. Najsłabszym elementem jest sama jakość obrazków, czy też umiejętności rysownika. Kreska jest aż za prosta, którą na dodatek nadgryzł już ząb czasu.

Podsumowanie

Z jednej strony mamy tu gatunek, którego moim zdaniem jest deficyt na polskim rynku, a z drugiej historię, którą zna już prawie każdy. Jeśli drugi negatyw przeważa nad pierwszym pozytywem, świetny przekład powinien to dość dobrze równoważyć. Pytanie brzmi: czy warto kupić? Jednym słowem powiedziałbym: tak!, ale przy szerszej odpowiedzi wyszłoby pewnie: i tak, i nie.

  1. Jeśli jesteś “poważnym” krytykiem, który przy odrobinie luzu czy memach chce iść kamieniować wydawcę – raczej sobie odpuść.
  2. Jeśli oglądałeś anime tytułu, ale zupełnie nie przypadło ci do gustu – możesz dać szansę.
  3. Jeśli uwielbiasz anime i nie masz nic przeciwko poznaniu tej samej historii jeszcze raz – kupuj.
  4. Jeśli nie znasz anime, a masz ochotę na lekką komedię romantyczną – kupuj bez zastanowienia.

Osobiście wolę poznawać nowe historie, niż czytać coś, co już znam, więc jeśli w pewnym momencie na rynku będzie tyle ciekawych i świeżych pozycji, że nie będę miał czasu na dokończenie Toradory, to i tak kupię ją do końca, chociażby za włożone w nią serce. Studio JG – chapeau bas i oby tak dalej.

Treść: 4+
Grafika: 3+
Opakowanie: 5+
Tłumaczenie: 6-

Toradora #1-#2

Toradora!
Yuyuko Takemiya, Yasu

Fanatyczka jedzenia i niepatrzenia na ilość kalorii. Oprócz szalenie popularnej Toradory, jest również znana z serii Golden Time, które również doczekało się adaptacji anime.

Ogólny werdykt:

5

Bardzo dobry

Data wydania: 22 sierpnia 2016, 28 lutego 2017

Tłumaczenie: Paulina Ślusarczyk-Bryła, Magdalena Bielińska

Wydawnictwo: Studio JG

Liczba stron: 384, 400

ISBN: 978-83-8001-141-0, 978-83-8001-188-5

Cena detaliczna: 39,99 zł


Komentarze