Tajemna historia Sakury… jest zła

utworzone przez | Gru 12, 2017

Długo zabierałem się za ten tomik, głównie z dwóch przyczyn: raz, że raczej należałem do obozu hejterów Sakury niż jej fanów, a dwa, że podtytuł “Miłość niesiona wiosennym wiatrem” sugerował mi raczej romans. Zebrałem się w sobie, dałem szansę i, o mój Boże, jak bardzo się zdziwiłem. Po lekturze okazało się, że ze współczucia do głównej bohaterki i kolejnego jej krzywdzenia fatalnym wątkiem przeszedłem chyba do obozu jej fanów, a kwestia romansu w tej książce zamknęła się na jednej stronie i nawet nie dotyczyła ona Sakury. Tak, Tajemna historia Sakury jest zła i to trochę na własne życzenie. Ale na szczęście nie jest aż tak fatalnie, żeby z góry trzeba było skreślać lekturę, bo autor miał swoje przebłyski.

Początek całkiem w porządku

Zdecydowanie najjaśniejszym punktem książki jest sam początek, czyli przedstawienie obecnego stanu świata. Po wojnie – w trosce o stan psychiczny najmłodszych – Sakura założyła Zakład Psychoterapii Dziecięcej i poświęca się jej całymi dniami. W przedsięwzięciu pomaga jej przyjaciółka Ino, a sama terapia daje na tyle dobre rezultaty, że nawet Suna, wioska, w której władzę sprawuje Gaara, zainteresowana jest współpracą. Mamy również zakreślone parę kolejnych wątków romantycznych pobocznych bohaterów, ślub Naruto i Hinaty zbliża się wielkimi krokami, Kakashi nadal jest zrzędliwym, ale pracowitym Hokage, a Sasuke włóczy się po świecie w najlepsze. Świat rozwija się tak, jak moglibyśmy tego oczekiwać.

Dalej tylko gorzej

Gdy Sakura i Ino docierają do Suny, by dać początek współpracy obu wiosek, poznają od Kazegake dość niepokojące wieści o intrydze, w którą zamieszany może być Sasuke. Intryga sama w sobie jest na początku ciekawa. Niestety, zaraz potem jesteśmy tak zasypywani coraz to nowszymi i tak totalnie różnymi wątkami, że można stracić z oczu jakiś punkt zaczepienia odnośnie samej fabuły. Nie wiadomo już, co jest ważne, a co nie, chociaż koniec końców i tak można snuć domysły, że wszystko jest w jakiś sposób ze sobą połączone. Więcej grymasu powoduje jeszcze fakt, że bohaterowie w lot łączą ze sobą wszystkie wątki i znają rozwiązanie zagadki, zanim jeszcze zdążymy się nad tym zastanowić. Momentami pomagają im w tym niesamowite zbiegi okoliczności. Tok rozumowania postaci był tak nieskazitelny i komiczny, że pierwszy raz mi się zdarzyło z utęsknieniem czekać na jakąś wpadkę któregoś z bohaterów..

Grzbiety trzech tajemnych historii

Wiecie, co mi się zawsze najbardziej podobało w Tajemnych historiach? Rozwój bohaterów. To byli ci sami, starzy kompanii, ale jednak trochę inni. A Sakura? Jest taka sama jak zawsze. Wpada w tarapaty z tych samych powodów co zawsze i zawsze w tych tarapatach jest przekonana, że nie może wołać o pomoc, bo musi być silna. Sama myśl o Sasuke ją paraliżuje. Wzdycha i rozczula się nad sobą na każdym kroku. Trochę to przykre, że ani autor mangi, ani pisarz tej książki potrafił jakoś rozwinąć tej postaci. Liczyłem, że być może romans doda jej trochę głębi, ale go tu po prostu nie było. Inne stare postaci wypadają całkiem dobrze, a scenę w zasadzie kradnie sam Kakashi, który nie wysuwa od razu trafnych wniosków i stara się rozwiązywać każdy problem pokojowo i bezpiecznie. Sami źli i ich motywacje są karykaturalne, więc nawet nie będę się nad nimi rozwodził.

Nawet przy finałowych walkach czuć krzywdę, jaką robi się głównej bohaterce. W poprzednich dwóch tomach specjalnie stawiano obie strony na mniej więcej takim samym poziomie, żeby dodać walce szczypty emocji i niepewności. Tutaj mamy dwie walki, w której pierwsza jest naprawdę dobrze i sprytnie przemyślana, ale druga, ta Sakury, jest fatalna. Staje ona naprzeciw przeciwnikowi z mocą, z którą pewnie nawet sam Naruto miałby nie lada problem, i znajduje strasznie płytki sposób na pokonanie wroga.

A wiecie, co najlepiej podsumowuje fabułę tej książki? Sam Sasuke, który niby jest punktem centralnym całej intrygi. Otóż daje on naszym bohaterom do zrozumienia, żeby sami załatwili ten problem, bo on dla takiej błahostki nie będzie tracił czasu. Po prostu genialne.

Technicznie jest okej

Do samego wydania nie ma się czego przyczepić. Mamy to samo, co w poprzednich tomach, te same wymiary, ta sama obwoluta i te same druki wewnątrz książki. Grafika z okładki jest bardzo ładna. Tłumaczenie jest w porządku, a błędu nawet nie zauważyłem. Co ciekawe, książka ma bardzo wiele rozdziałów, przez co robi się bardzo dużo pustych albo nie do końca zapełnionych kartek. Gdyby tak teoretycznie wszystkie te puste strony wywalić, moglibyśmy dostać książkę krótszą o jakieś 30 stron.

Obwoluta i okładka

Podsumowanie

Z jednej strony jestem zły na tę książkę. Bardzo lubiłem poprzednie tomy, a ten strasznie od nich odbiega. Tylko Sakura, za którą niezbyt przepadałem, została tu strasznie skrzywdzona. Autor ma w swoim dorobku parę pozycji, dlatego tym bardziej mnie to dziwi. Z drugiej strony muszę szczerze wyznać, że z jakiegoś powodu książka mnie nawet wciągnęła. Nie potrafię powiedzieć dlaczego. Zastanawiałem się chwilę nad tym, komu mógłbym polecić tę książkę. Do głowy przyszli mi ogromni fani Tajemnych historii, kolekcjonerzy serii oraz masochiści. Nie wykluczam, że mogłem mieć zbyt duże oczekiwania po poprzednich tomach, a wy będziecie się przy niej dobrze bawić. Będziecie musieli sami się przekonać. Wierzę, że był to tylko wypadek przy pracy i kolejne tomy wrócą na stary, dobry poziom.

Treść: 2
Grafika: 4-
Opakowanie: 4
Tłumaczenie: 5

Oprócz Tajemnej historii pisarz ma w swoim dorobku powieści z serii Gintama oraz Nurarihyon no Mago, był również autorem scenariusza dla mangi Te to Kuchi. Zwycięzca dziewiątej edycji literackiego konkursu „Jump”.

Ogólny werdykt:

3

Dostateczny

Data wydania: 15 lutego 2017

Tłumaczenie: Anna Piechowiak

Wydawnictwo: J.P.Fantastica

Liczba stron: 170

ISBN: 978-83-74716-03-1

Cena detaliczna: 24,90 zł


Komentarze