Sword Art Online: Alicyzacja – light novel czy anime?

utworzone przez | Wrz 25, 2018

Już na horyzoncie widać zbliżającą się kolejną adaptację serii Sword Art Online, ale warto też pamiętać, że mogliśmy już się zapoznać z nadchodzącą historią dzięki wydawnictwu Kotori. Trzeci sezon anime rozpocznie arc “Alicyzacji”, który w formie książkowej wylądował u nas już w kwietniu 2016 roku i trwał do czerwca 2018, czyli obejmuje on tomy 9-18. Zapoznałem się z historią do 12 tomu, po części z premedytacją, więc nie znam jej nawet w połowie, ale po trzech tomach Alicyzacji oraz 8 poprzednich można wiele o niej powiedzieć, a adaptacje anime znam na wskroś. Co robi dobrze książka, co robi lepiej anime i gdzie tkwią niuanse? Warto czytać, oglądać, czy…?

Czym jest SAO?

Sword Art Online to seria opowiadająca losy chłopca o pseudonimie Kirito i jego przyjaciół(ek). Można ją podzielić na kilka wyraźnych etapów. Pierwsze dwa tomy to opowieść o życiu w śmiercionośnej grze MMORPG o tym samym tytule co seria, w zamku o nazwie Aincrad. Kolejne dwa to “Taniec wróżek”, czyli historia o kolejnej grze, lecz mniej zabójczej – ALfheim Online. 5. i 6. to historia “Widmowego pocisku”, która wraca trochę do korzeni, lecz zamiast średniowiecznych mieczy mamy bronie palne. 7. to jednotomowa historia “Matczynego różańcu”, a 8. to zbiór historii z różnego przedziału czasowego. Tym sposobem dochodzimy do ostatniego etapu, czyli “Alicyzacji”, który trwa aż przez 10 tomów! Anime w pierwszym sezonie zaadaptowało Anicrad oraz Taniec wróżek, a w drugim Widmowy pocisk oraz Matczyny różaniec. Trzeci, który planowany jest na około 50 odcinków, bo na 4 tzw. coury, będzie miał swoją premierę w październiku 2018.

Alicyzacja

Całe poprzednie doświadczenie autora i budowana historia ma tutaj swoją kulminację. W przeciwieństwie do poprzednich opowieści, zaczynamy z grubej rury. Poznajemy kolejną grę, która grą wcale nie jest, oraz ustanawiamy nowe status quo w dość dramatyczny sposób. Kirito ląduje w świecie Underworld, mając jedynie skrawki wspomnień i domysłów, jak się w nim znalazł. Postanawia dowiedzieć się więcej o tym miejscu, a żeby to zrobić, musi jak najszybciej podnieść swój status społeczny. Na jego szczęście nowy świat przypomina bardzo nasze średniowiecze, więc doświadczony szermierz od razu wie, jak tego dokonać. W jego podróży towarzyszy mu rówieśnik o imieniu Eugeno, który ma swoje własne powody. Równolegle do poczynań Kirito mamy również okazję poznać historię z “zewnątrz”, która początkowo urzekła mnie dużo bardziej niż wątek główny.

Sword Art Online tomy 9-12

Pierwszym, z czym musimy się zmierzyć, to sposób, w jaki budowany jest świat Alicyzacji. Przyzwyczajeni dość szybkim przebiegiem fabuły z poprzednich tomów tutaj musimy troszkę uzbroić się w cierpliwość, bo będziemy odsłaniać karty świata oraz historii dość powoli. Nie znaczy to jednak, że będzie wiało nudą. Autor rozpala naszą ciekawość interakcjami między postaciami, przytoczeniem przeszłości tego świata oraz subtelnymi zwiastunami. Nie ma tu za bardzo miejsca na oklepane schematy i zapychacze, które mimo wszystko pojawiały się we wcześniejszych tomach. Każdy element jest dobrze wytłumaczony. Jednak mimo tego czasami ma się ochotę ziewnąć. Na szczęście od czasu do czasu uraczeni jesteśmy ciekawymi walkami, bo czym byłaby ta seria bez nich. I nie tylko pod względem choreografii, ale również ich zagadkową naturą.

Jeszcze słówko o polskim wydaniu. Sword Art Online było pierwszą light novel wydawnictwa Kotori (i swoją drogą drugą na rynku polskim), ale mimo tego jakość przekładu i druku od pierwszego tomu stała na wysokim poziomie. Z wyjątkiem faktu, że zdania czasami brzmią zbyt pompatycznie jak na gimnazjalistów, ale są one jak najbardziej poprawne. Po prostu zabrakło trochę luzu. Literówek jest bardzo mało, błędów logicznych jeszcze mniej, choć się zdarzają. Ilustracje wyglądają bardzo ładnie, a skrzydełka nadają tomikom trochę szlachetności. Nawet w przypadku błędów w druku wydawnictwo potrafiło wyjść obronną ręką. Gdy w 11 tomie zabrakło ilustracji przez niedopatrzenie w składaniu tomika, w kolejnym Kotori dorzuciło ją w formie pocztówki. Chwali się takie gesty.

Anime zapowiada się kusząco!

Adaptacje mają to do siebie, że mniejszą lub większą część zwykle pomijają z materiału źródłowego. Czasami są to rzeczy bardzo mało istotne, innym razem wręcz przeciwnie. Na nasze szczęście adaptacje SAO były do tej pory całkiem nieźle realizowane, jedyna większa wtopa miała miejsce w Tańcu wróżek, gdzie pominięto cały Niflheim, ale nie miała ona aż tak dużego znaczenia. Słuchając zapowiedzi o około 50 odcinkach na 10 tomów Alicyzacji możemy być pełni optymizmu. Jednocześnie jest to trochę mniej odcinków na tom niż w poprzednich tomach, aby małe rzeczy wyrzucić, oraz wystarczająco dużo, żeby nic istotnego nie pominąć. Pamiętajcie tylko, że anime będzie podzielone na 4 coury, czyli co 12-13 odcinków nastąpi przerwa na co najmniej kolejne tyle samo tygodni.

Graficznie SAO zawsze stało na wysokim poziomie, z sezonu na sezon zarówno powolne i statyczne sceny oraz dynamiczne walki wyglądały coraz lepiej. Kreska z traileru nowego sezonu wygląda jeszcze lepiej niż w poprzednich seriach, więc zdecydowanie jest na co czekać. Jako że w Alicyzacji pojedynków trochę jest, ślinka aż sama cieknie na samą myśl o zobaczeniu ich w akcji! Alicyzacja od dawna przez wielu na całym globie uznawana jest za najlepszą część SAO. Więc co tu dużo mówić, jeśli podobały ci się poprzednie sezony, nie ma opcji, żeby ten miał rozczarować.

Podsumowanie

Czytając książki, poznamy historię w takiej formie, jaką autor chciał, byśmy poznali. Z kolei anime potrafi wyciągnąć to, co najlepsze, i ładnie oprawić. Personalnie powiem, że mimo wszystko wolę jednak light novel, bo nie tylko daje kompletne doświadczenie, ale z uwagi na medium daje trochę więcej czasu na dumanie, własne przemyślenia, wysuwanie swoich domysłów i kreowanie sobie całego świata w głowie. Pytanie brzmi: czytać czy oglądać? Moja odpowiedź to: czytać, a potem oglądać. Dobrze jest najpierw poznać całą historię, a następnie cieszyć oczy świetną oprawą. Z drugiej strony najpierw obejrzenie a następnie przeczytanie można traktować jako świetne uzupełnienie, jeśli historia przypadnie do gustu. A na koniec oba doświadczenia porównać. Wydawnictwo Kotori należą się w tym miejscu podziękowania i gratulacje za wydanie całości przed emisją anime. To dzięki nim mamy taki wybór.

Sword Art Online – tomy 9-12
Treść: 4
Grafika: 5
Opakowanie: 5
Tłumaczenie: 4+

Sword Art Online #9-#12

Sword Art Online
Reki Kawahara, abec

Początkowo SAO zostało napisane na konkurs Dangeki w 2002, lecz przez za dużą objętość nie zostało do niego dopuszczone. Autor nie potrafił pozbyć się historii, dlatego wrzucił ją do internetu i rozwijał w formie web novel. W 2008 roku Rekiemu udało się wygrać ten sam konkurs z inną historią (Accel World) i postanowił równolegle przedstawić SAO swojemu nowemu redaktorowi. Ta się spodobała i została po 6 latach w końcu wydana.

Ogólny werdykt:

5-

Bardzo dobry z minusem

Data wydania: 29 kwietnia 2016, 28 czerwca 2016, 22 sierpnia 2016, 16 listopada 2016

Tłumaczenie: Anna Piechowiak

Wydawnictwo: Kotori

Liczba stron: 298, 261, 230, 230

ISBN: 978-83-63650-80-3, 978-83-63650-83-4, 978-83-63650-88-9, 978-83-63650-97-1

Cena detaliczna: 24,90 zł


Komentarze